Zapytaj większość ludzi o mongolskie festiwale, a otrzymasz jedną odpowiedź: Naadam – lipcową ekstrawagancję zapasów, łucznictwa i wyścigów konnych, która paraliżuje cały kraj w jak najlepszy sposób. Słusznie – zasługuje na ten szum medialny. Ale Naadam to tak naprawdę dopiero rozgrzewka. Rozsiane w kalendarzu, w prowincjach, o których większość podróżników nigdy nawet nie słyszała, państwo organizuje całą gamę mongolskich festiwali zbudowanych wokół jednego zwierzęcia: wielbłądów na zamarzniętej pustyni Gobi, koni na wschodnim stepie, jaków na wulkanicznych wyżynach i reniferów w głębi północnej tajgi. Żadnych sztucznych ogni, żadnych stadionów – tylko pasterze, ich zwierzęta i wieki koczowniczej tradycji w pełnej krasie.
Pomijamy w tym zestawieniu słynny Festiwal Złotego Orła (cieszy się on już wystarczająco dużym zainteresowaniem – sprawdź nasz Wycieczka „Łowcy Orłów i Imperia”). Zamiast tego oto mongolskie festiwale, które w odświeżający sposób pozostają poza głównym nurtem, oraz dokładny czas i miejsce, w których można wziąć w nich udział.
Po kompletny praktyczny przewodnik po planowaniu podróży, odwiedź nasz Przewodnik turystyczny po Mongolii.
1 – Dziesięć tysięcy kopyt na wschodnim stepie: Taliin Tumen Aduu, Festiwal Koni Stepowych
Jesień/Zima · Prowincja Chentij · Wschodnia Mongolia
Jeśli jest jedno zwierzę, które definiuje Mongolię bardziej niż jakiekolwiek inne, jest nim koń – i nigdzie nie jest to bardziej widoczne niż podczas Taliin Tumen Aduu, festiwalu “Dziesięciu Tysięcy Koni Stepu”, odbywającego się w somonie Batnorow, a ostatnio także w mieście Czyngis, oba w prowincji Hentij – rodzinnym miejscu samego Czyngis-chana. Skala jest tu najważniejsza: pasterze koni zjeżdżają się z każdego zakątka kraju, przyprowadzając ze sobą ponad trzy tysiące koni, a oglądanie tak wielkiej liczby zwierząt galopujących jednocześnie po otwartym stepie to jeden z tych momentów, które sprawiają, że kwestionujesz każdy film dokumentalny o przyrodzie, jaki kiedykolwiek widziałeś.
Festiwal w Mongolii ma na celu ochronę koczowniczej tradycji hodowli koni oraz celebrowanie umiejętności pasterzy, którzy utrzymują ją przy życiu, a program w pełni to potwierdza: wyścigi konne, zawody w łapaniu na lasso, parada młodych dżokejów, prezentacje różnych ras koni, konkurs na “najlepszą klacz” oraz towarzyszące temu koncerty folklorystyczne. Jeźdźcy pojawiają się w pełnych strojach tradycyjnych, z ręcznie zdobionymi i lśniącymi siodłami, a jeśli interesujesz się fotografią, to właśnie ten mongolski festiwal zapełni Twoją kartę pamięci do granic możliwości. Zdjęcie jednego z fotografów zrobione tutaj stało się nawet międzynarodowym hitem w sieci – przedstawiało konia o tak dzikiej grzywie, że porównano ją do fryzury gwiazdy popu.

Prowincja Hentyj to jednak nie tylko mongolskie festiwale – jest też pełna miejsc związanych z wczesnym życiem Czyngis-chana, więc naturalnie współgra z dłuższą pętlą po wschodzie kraju. Nasz Pętla północnej Mongolii może zostać dostosowany tak, aby przesunąć się przez ten region, jeśli czas będzie odpowiedni.
2 – Tysiąc wielbłądów na zamarzniętym morzu piasku: Festiwal Tysiąca Wielbłądów
Zima · Dalanzadgad, prowincja Umgowi · Południowa Mongolia
Wyobraź to sobie: złote wydmy Gobi zasypane cienką warstwą śniegu, temperatury spadające znacznie poniżej zera i setki wielbłądów dwugarbnych – tych z grubymi zimowymi futrami – ustawiających się na linii startu. Oto Festiwal Tysiąca Wielbłądów, organizowany co roku w lutym w pobliżu Dalanzadgadu od 1997 roku, który stał się jednym z najczęściej fotografowanych mongolskich festiwali zimowych na planecie.
Zaczęło się to jako oddolna inicjatywa lokalnych społeczności pasterzy, mająca na celu ochronę wielbłąda dwugarbnego, którego liczebność po cichu spadała od ponad dekady, oraz podtrzymanie tradycji pasterstwa wielbłądów dla następnego pokolenia. Wysiłek ten zadziałał niemal aż nazbyt dobrze: w 2016 roku festiwal trafił do Księgi Rekordów Guinnessa, gdy 1,108 wielbłądów ukończyło 15-kilometrowy wyścig, bijąc poprzedni rekord należący do Mongolii Wewnętrznej. Obecnie festiwal trwa dwa dni i obejmuje polo na wielbłądach, paradę wielbłądów, konkurs na “najlepiej ubrana para i wielbłąd”, oceniany zarówno pod kątem stroju, jak i zwierzęcia, a także – dla porządku – łucznictwo lodowe. Nomadowie przyjeżdżają w swoich najwspanialszych strojach tradycyjnych, a cała scena na tle oprószonych białym puchem wydm nie przypomina niczego innego na Ziemi.

Jest odizolowane, jest zimno i absolutnie warto tam pojechać – nasz Piaski Gobi trasa wprowadza cię w głąb tego krajobrazu, choć jeśli chodzi o sam festiwal, warto zaplanować wizytę na początek lutego.
3 – Wyścigi, łapanie na lasso i rodeo z „dachem” mongolskiego świata zwierząt: Festiwal Jaka
Lipiec · Bat-Ulzii, prowincja Uvurkhangai · Mongolia Środkowa
Jakom nie poświęca się ani w połowie tyle uwagi, na ile zasługują. Znoszą brutalne mongolskie zimy, pasą się na zboczach gór, którymi większość innych zwierząt pogardziłaby, i zaopatrują pasterzy we wszystko, od wełny po nabiał – a co roku, 23 lipca, somon Bat-Uldzij urządza z tej okazji święto. Festiwal Jaka odbywa się w Dolinie Orchonu, wpisanej na listę światowego dziedzictwa UNESCO kulturowego krajobrazu Doliny Orchonu, niedaleko grzmiącego wodospadu Orchon – co czyni go prawdopodobnie jednym z najlepiej ulokowanych festiwali w kraju.

W przeciwieństwie do wyścigów konnych, w wyścigach jaków nie chodzi tyle o samą prędkość, co o surową upartość i wytrzymałość, a obserwowanie, jak pasterz zmaga się z zupełnie nieprzekonanym jakiem, próbując wsadzić go do siodła, to prawdziwa komedia. Program dnia zazwyczaj obejmuje paradę jaków, konkurs rzucania się jaków, wyścigi oraz polo na jakach, a także konkursy dojenia oceniane pod kątem szybkości, ocenę jakości wełny oraz konkurs piękności “najlepiej udekorowanego jaka”, który jest dokładnie tak uroczy, jak się wydaje. Odbywają się również pokazy na żywo tradycyjnego wyrobu filcu oraz ręcznego przędzenia wełny jaka na nić, tak jak robiono to od pokoleń.
Ponieważ festiwal odbywa się tuż obok wodospadu Orchon, Chuisijn Najman Nur (ośmiu jezior powstałych w wyniku dawnych przepływów lawy) oraz klasztoru Erden Dzuu, idealnie wpisuje się w trasę po środkowej Mongolii – nasz Kharakorum Quest Trasa wycieczki przebiega dokładnie przez tę część kraju.
4 – W głębi tajgi, gdzie renifery liczebnie przewyższają drogi: Festiwal Reniferów Tsaatanów
Początek lipca (plus mniejsza edycja zimowa) · Prowincja Chubsugul · Północna Mongolia
A teraz coś zupełnie innego. Na dalekiej północy, wzdłuż brzegów jeziora Chuvsgul, lud Dukha – znany lepiej jako Tsaatan, czyli “lud reniferów” – prowadzi życie, jakiego prawie nikt inny na świecie już nie prowadzi: zajmuje się wypasaniem udomowionych reniferów w gęstym lesie tajgi w pobliżu granicy z Rosją. Każdego lipca niektóre z tych rodzin wyruszają z głębi lasu, by zorganizować Festiwal Reniferów, a jest to doświadczenie najbardziej zbliżone do podróży w czasie, jakiego można doświadczyć w Mongolii.

Festiwal ten ma na celu promowanie hodowli reniferów, ochronę zwierząt i związanej z nimi kultury, a także zwrócenie uwagi społeczności lokalnej liczącej zaledwie kilka stuleci rodzin, zarówno w kraju, jak i za granicą. Przez dwa dni można zobaczyć wyścigi reniferów, tradycyjne koncerty Tsaatanów i Mongołów, a co najlepsze – rzadką szansę na bezpośrednie poznanie hodowców i ich reniferów z bliska, co oferuje niemal każde inne miejsce na planecie. Istnieje również mniejsza edycja zimowa, często łączona z Festiwalem Lodu w Chubsugule, dla każdego, kto jest na tyle odważny, aby połączyć hodowców reniferów z przeprawą przez zamarznięte jezioro.
Dotarcie tutaj wymaga wysiłku – to autentycznie jeden z najbardziej odległych zakątków kraju – ale właśnie w tym cały sęk. Jeśli Chubsugul jest w zasięgu Twojego wzroku, nasz Pętla północnej Mongolii lub Stepy w głąb Gobi obie trasy prowadzą w głąb prowincji, a my możemy pomóc Ci zaplanować wycieczkę samochodem wokół dat festiwalu.
Festiwale w Mongolii, dla których warto zaplanować podróż
Festiwale zarówno dla mieszkańców, jak i turystów
Wszystko to łączy to, co sprawia, że mongolskie festiwale są tak niezwykłe na tle innych: nie są one przygotowywane z myślą o turystach. Są to autentyczne święta, organizowane przez same społeczności pasterzy dla zwierząt, które dosłownie utrzymują ich przy życiu w jednym z najsurowszych terenów na planecie. Wielbłądy na oprószonej śniegiem pustyni, tysiące koni na otwartym stepie, jaki odmawiające współpracy z kimkolwiek, renifery wędrujące z tajgi – to zestawienie, jakiego nie może zaoferować żaden inny kraj na Ziemi.
Haczyk tkwi w logistyce. Te festiwale odbywają się w odległych prowincjach, w terminach, które mogą się nieznacznie zmieniać z roku na rok, a dotarcie tam zazwyczaj oznacza wielogodzinną jazdę przez otwarty step lub pustynne bezdroża bez żadnego sygnału telefonii komórkowej. Dokładnie do tego stworzony jest samochód 4x4 z napędem na cztery koła i wynajmem bez kierowcy – zapewnia pełną elastyczność, by gonić za kalendarzem festiwalowym, a jednocześnie mieć czas na odkrywanie śpiewających wydm, zamarzniętych jezior i wulkanicznych kraterów leżących po drodze.
